Forum www.kanapowo.fora.pl Strona Główna

 Smieszne historie i jezykowe galimatiasy kuchenne
Idź do strony 1, 2  Następny
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Dorota
Administrator



Dołączył: 16 Gru 2011
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Niemcy

PostWysłany: Śro 9:09, 16 Lip 2014    Temat postu: Smieszne historie i jezykowe galimatiasy kuchenne

Czasem wchodze na portale kulinarne na ktorych czesto zdezorientowani emigranci szukaja skladnikow wydawaloby sie niedostepnych w ich nowym miejscu zamieszkania.
Sama przez to przeszlam w czasach gdy moj niemiecki wystarczal jedynie do zdawkowej pogaduszki. Dzis bez trudu znajduje to co wydalo mi sie poczatkowo nieosiagalne. Dezorientowaly mnie inne nazwy i i oznaczenia chocby na mace. Do moze kilkunastu lat wstecz wzdychalam do polskiej krupczatki uwazajac ja w Niemczech za nie do zdobycia. A ona sobie stala w sklepie grzecznie na polce tylko ja nie potrafilam jej rozpoznac. O Matko a ile sie naszukalam twarogu na sernik. Wtedy w glowie mialam ser bialy polski oferowany w blokach i otoczony wilgotnym papierem na ktory Babcia patrzyla podejrzliwie czy aby nie jest za kwasny. Od tego spojrzenia pewnie niejeden slodki by skwasnial :-D
No takiego sera nigdzie nie znalazlam! No nie ma lamalam rece przed kazda wielkanoca...Najpierw zreszta musialam sie nauczyc ze ser w Niemczech to niekoniecznie ser taki jak okresla sie gatunki w Polsce choc chleb to chleb i tu i tam. Oczywiscie pod przetlumaczona nazwa. A twarozek lezal spokojnie na polce supermarkietu ha bezczelnie, jeszcze w towarzystwie twarogow regionalnych tez zupelnie inaczej sie nazywajacych a na sernik idealnych. W chowanego sie bawil skubany. A jak pierwsze mleko nastawione na zsiadle pachnialo to wam nie powiem. Coz jeslu UHT sie nie nadaje a ja tego nie wyczailam od razu?

To samo na Wegrzech: jak pomocnymi sa obrazki na opakowaniu maki wie tylko ten kto nie znajac wegierskiego uparl sie by kupic make na chleb. Oczywiscie przy okazji innych zakupow i bez slownika pod reka. Teraz mamy w wegierskiej spizarni cala kolekcje mak lacznie z ta na makaron a tamta na nokedli. Tak jednak sie czlowiek uczy najszybciej. Ha nawet krupczatke wyczailam i semoline :-)

Wiem, ze wiekszosc z was mieszka w Polsce ale tez jezdzicie na urlopy. Inni znow moze zmienili region zamieszkania i nagle nie mogli znalezc produktow popularnych w innej czesci Polski albo nazwa potrawy brzmiala jak po chinsku a sposob podania czy kombinacja smakowa zaskakiwala.

Pamietam jak podchodzilam do fioletowej cebuli jak do jeza. W czasach gdy wyjechalam z kraju nawet nie wiedzialam, ze taka odmiana istnieje. :-D Do cykorii sie zrazilam na lata bo nikt mi nie powiedzial by kupowac jasna i wycinac bialy koniec aby nie byla za gorzka. Potrawa ktora z niej ugotowalam trafila do kosza :-) a ja dostalam szlaban na nowe przepisy z "dziwnymi" skladnikami. Koper wloski? Zbyt mi pachnial herbatka dla dzieci i rozczarowal smakiem listkow tak niezbyt pasujacych do mizerii. Przynajmniej wtedy gdy sie chce czlowiekowi zapachu zwyklego lopru. Do ogorkow kiszonych tez wzdychalam: ze sa w sloiku kupne nie wiedzialam bo widywalam raczej konserwowe a kopru w pekach na kiszenie w mojej pipidowce nie szlo kupic. Kazdy chodowal w ogrodku ale jak ogrodka ani zaprzyjaznionej ogrodniczki jeszcze wtedy nie posiadalam. Tak samo bylo z korzeniem pietruszki i burakami :-). Ryneczku jeszcze wtedy w mojej pipidowce nie bylo...
Dlugo by opowiadac :-)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
grazyna




Dołączył: 17 Gru 2011
Posty: 2562
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szwecja

PostWysłany: Śro 10:19, 16 Lip 2014    Temat postu:

Znam ten bol Dorotko:)

Twarogu u nas sie nie kupi i od lat robie sama pyszny z kwasnego, gestego mleka, ktore tutaj jest po prostu cudowne.

Nie zapomne do konca moich dni zaproszenia na uczte ze "zgnilymi" sledziami, to przezycie bylo zamachem na moje zycie, a moj nos prawie odpadl z tego strasznego smrodu....hihihi

Ja dosyc szybko sie nauczylam co mi potrzebne i przy okazji z ciekawosci odkrylam caly ocean innych smakow, przypraw i kulinarii kompletnie niepodobnej do smakow dziecinstwa.

Pierwsze lata reagowalam na slodkosc chleba i slone maslo, na slodkie marynowane sledzie , na podawanie dzemu z czerwonych borowek do dan obiadowych na przyklad do smazonego, slonego boczku:)
Kaszanka bez kaszy ale za to z rodzynkami i tez jedzona z dzemem z czerwonych borowek, hehe, dzisiaj nie mam pojecia czy by mi polska kaszanka smakowala?

Maki krupczatki tutaj sie nie kupi, ale juz znam wszystkie mi potrzebne do roznych wypiekow.

O tak, dlugo mozna opowiadac o przygodach kulinarnych i smakowych w nowym kraju :lol:


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez grazyna dnia Śro 10:19, 16 Lip 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dorota
Administrator



Dołączył: 16 Gru 2011
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Niemcy

PostWysłany: Śro 10:49, 16 Lip 2014    Temat postu:

O to polaczenie wytrawnej pieczeni z borowkami bylo tez dla mnie nowoscia. Nie znalam choc w starych polskich ksiazkach kucharskich jak najbardziej takie polaczenie wystepowalo.
Jedna dziwnosc do dzis mnie dziwi: tu jada sie chetnie schaboszczaka z frytkami ale zalanego sosem. Zawsze sie zastanowiam po cholere meczyc sie nad panierka starajac sie o jej chrupkosc jak i tak wszystko obleje sie sosem?
Luby zas podejrzliwie probowal "capiaca zupe" czyli zurek. Jakby go chciano nakarmic zepsuta zupa. O flakach juz nie wspomne bo stanely mu w gardle gdy dowiedzial sie z czego sa. Poczatkowo. Teraz zje jak musi ale szalu nie ma. Slodka surowka z marchewki i jablka podana do obiadu w ogole mu nie podpasowala. Uciekal jak tylko widzial choc duszona marchew do tej samej potrawy jadl az mu sie uszy trzesly.

Ja zas do regionalnych polaczen musialam sie przekonac:
kaszanka i watrobianka gotowana do tego ziemniaki i kwasna kapusta otaz....musztarda. Przeciez uznawalam tylkokaszanke smazona a watrobianki na cieplo nigdy dotad nie jadlam uznajac ze do chleba sie tylko nadaje.

:-)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ekkore




Dołączył: 31 Sty 2014
Posty: 2088
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:40, 16 Lip 2014    Temat postu:

Ja jestem teraz na etapie neofity, który musi wszystkiego nauczyć się doswiadczalnie. Na chłopaków nie mam co liczyć - bo same składniki nigdy ich nie interesowały. Marcin dosyć dobrze jest "przygotowany"z potraw. Lubi jeść to wie co.
W sklepach widzę warzywa i owoce, które nie mam pojęcia co to.
W takiej różnorodności brak konkretnych smaków raczej nie będzie odczuwalny.

Trochę czasu zajmie poznawanie - ale to jest urokiem nowego miejsca.

Gotuję jak w Polsce. I już jakiś czas temu powiedziałam, że muszę nauczyć się lokalnie, bo moje nie smakuje tak jak powinno. Muszę wykorzystać nowe smaki - nie mam nic przeciwko, tyle, że to wymaga czasu, natomiast stare zostawić sobie w ramach tęsknoty za ojczyzną.

A co do sera i sernika. W Polsce już dawno sernik nie smakował powtarzalnie, nawet jak używany był ten sam rodzaj sera. To coś się wymyśli.
Filadelfia jest - a sporo przepisów na sernik z tym właśnie serkiem widziałam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dorota
Administrator



Dołączył: 16 Gru 2011
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Niemcy

PostWysłany: Śro 13:21, 16 Lip 2014    Temat postu:

Ekkore msz szczescie w dobie internetu wyemigrowalas! w kazdej chwili mozesz po obrazku zrobionym chocby komorka znalezc co to jest czego nie znasz. a potem i przepisy z dziwadlem

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
grazyna




Dołączył: 17 Gru 2011
Posty: 2562
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szwecja

PostWysłany: Śro 20:32, 16 Lip 2014    Temat postu:

Kasia sernik z sera Philadelphia jest zupelnie inny Wesoly Uwielbiam ten serek od lat ale nie do tradycyjnego polskiego sernika:)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ekkore




Dołączył: 31 Sty 2014
Posty: 2088
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:58, 16 Lip 2014    Temat postu:

Grażyna - tyle, że w Polsce tradycyjny sernik już dawno nie smakuje tradycyjnie - robiony z serów kupowanych. Przynajmniej mnie.
Jak jest dobry - to nie ma za czym płakać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
grazyna




Dołączył: 17 Gru 2011
Posty: 2562
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szwecja

PostWysłany: Śro 21:31, 16 Lip 2014    Temat postu:

Oczywiscie:) Robie serniki z amerykanskiego sera mrozone i pieczone od wielu lat.
A jak Mama zyla, to robilam dla Niej ser twarog na tradycyjny sernik polski:)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez grazyna dnia Śro 21:31, 16 Lip 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ela
Gość






PostWysłany: Nie 18:13, 27 Lip 2014    Temat postu:

Robie swoj wlasny twarog wiec nie mam co plakac, Wesoly
W polskich sklepach w NY serow bialych od wyboru od koloru.
Pamietam jak zaczelam prace na "domu" gdzie gotowalam codziennie, alez sie czasem naglowkowalam, ( internet dopiero "kielkowal), plusem tego wszystkiego byl fakt, ze pracowalam na Manhattanie, gdzie wszystko mozna kupic.

Mialam tez to szczescie, ze w miare szybko trafilam do sklepu "Zabar's" a tam to juz hulaj dusza piekla nie ma, maja zreszta w tej chwili website i mozna sobie zamawiac co sie chce, serow multum, wedliny, kawy herbaty wszystko bardzo dobrej jakosci i nie takie zbyt drogie, [link widoczny dla zalogowanych]
Limburger uwielbiam, choc smierdzi, ze az nos wykreca.
Jednym z tutejszych "pennsylvania-dutch" specjalow w jest cos co sie nazywa Scrapple, matko jaka ohyda.


Ostatnio zmieniony przez Ela dnia Nie 18:19, 27 Lip 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
grazyna




Dołączył: 17 Gru 2011
Posty: 2562
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szwecja

PostWysłany: Nie 22:12, 27 Lip 2014    Temat postu:

A sprubowalas ser dunski pod nazwa "gamle ole" najbadziej smierdzace ,niedoprane skarpety nie maja szansy na konkurencje zapachu :-D Ja uwielbiam ten ser :-D

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez grazyna dnia Nie 22:15, 27 Lip 2014, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kokliko
Gość






PostWysłany: Wto 0:08, 29 Lip 2014    Temat postu:

Pewnie musiała być posucha na ziele angielskie, bo w latach 70 tych poprosiła mnie mama, żebym przywiozła małe opakowanie.
Szukałam tego ziela z wywieszonym językiem przez miesiąc, rozpytywałam
na około, nikt nie słyszał o takiej przyprawie - a ja w sprawach okołokuchennych byłam bardzo niekumata.
Za jakiś czas okazało się, że tajemnicze ziele nosi nazwę papryczki jamajskiej i można ją dostać w każdym sklepie :lol:

Uwierzyłam rownież słownikowi w to, że koper nazywa się fenkuł i
po prostu przestałam go używać do czasu kiedy nie odkryłam, że i
ten "nasz" też można kupić.

Co do krupczatki, to do dzisiaj nie wiem jakiej mąki, której tutaj używam
jest zamiennikiem?

Podczas wojny o wegetę na WZ, w ogóle nie wiedziałam o co chodzi, bo
tego typu ulepszczacze smakowe nie występują we Francji i pierwszy raz na oczy zobaczyłam jugosłowiańską vegetę w tureckim sklepie :roll:

Elu, dla mnie delikatessen Zabar'sa zawsze będzie się kojarzył z odkryciem
pastrami!
Powrót do góry
grazyna




Dołączył: 17 Gru 2011
Posty: 2562
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szwecja

PostWysłany: Wto 18:28, 29 Lip 2014    Temat postu:

Hehehe, wojne Wegetowa , pamietam i nigdy nie zapomne :-D
Do czegos sie przydala, bo juz prawie nie wystepuje Wegeta w przepisach WZ-towych Wesoly

Kasia takie bogactwa owocow, jarzyn i przypraw jakie sa do kupienia w USA chyba nigdzie nie ma? Raj na ziemi dla mnie tam byl, ale juz nawet tutaj coraz wiecej mozna kupic z calej kuli ziemskiej:) Swiat sie teraz zmniejszyl:) Pamietam jak przyjechalam do Szwecji i na kazdym talezu i do kazdego dania w restauracjach byla "dekoracja" z liscia salaty, plasterkow ogorka szklarniowego i kawalki niedojrzalego pomidora i nikt tego nie zjadal....odjezdzalo do zmywarki....hihihi


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ekkore




Dołączył: 31 Sty 2014
Posty: 2088
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:59, 29 Lip 2014    Temat postu:

Ja zawsze wszędzie zjadam dekorację. Także z półmisków przy śniadaniu (jakby dali warzywa luzem nie musiałąbym - hehehhe). Sałata, pomidory, ogórki, winogrona,porzeczki - co tam się trafi. Może poza zieloną pietruszką i porem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
grazyna




Dołączył: 17 Gru 2011
Posty: 2562
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szwecja

PostWysłany: Wto 19:10, 29 Lip 2014    Temat postu:

Zielona pietruszke jem jak inni cukierki:) Ja rowniez naleze do tych co zjadaja "dekoracje" na bufetach:)))

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ekkore




Dołączył: 31 Sty 2014
Posty: 2088
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:19, 29 Lip 2014    Temat postu:

Mnie drapie w przełyk, musiałaby być posiekana

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.kanapowo.fora.pl Strona Główna -> Od kuchni Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
gGreen v1.3 // Theme created by Sopel & Programosy
Regulamin